Często wyobrażamy sobie mentoring jako inspirującą rozmowę z ekspertem. Ten obraz jest prosty, popularny i… niebezpiecznie niepełny. Bo co powiedzieć pracownikowi, który na czwartej z rzędu sesji słucha kolejnego godzinnego monologu mentora i zaczyna pytać, czy tak powinien wyglądać rozwój?
W organizacji mentoring przynosi realną wartość dopiero wtedy, gdy przestaje być przypadkowym połączeniem bardziej doświadczonej osoby z kimś mniej doświadczonym, a staje się świadomie zaprojektowanym procesem rozwojowym. Bez diagnozy potrzeb, właściwego doboru par Mentor – Mentee, jasnego kontraktu, pracy między sesjami i ewaluacji efektów, łatwo stworzyć program, który dobrze wygląda w komunikacji wewnętrznej, ale niewiele zmienia w codziennej pracy.
Mentoring ma ogromny potencjał, bo jest blisko praktyki. Opiera się na doświadczeniu, pozwala rozmawiać o realnych wyzwaniach, a nie tylko o modelach, technikach i procedurach. Problem zaczyna się wtedy, gdy traktujemy go zbyt intuicyjnie. Łączymy ludzi w pary, dajemy im przestrzeń na spotkania i zakładamy, że „reszta wydarzy się sama”. Częściej jednak cele procesu są niejasne, zasady niedopowiedziane, a uczestnicy nie wiedzą, co konkretnie i w jaki sposób mają przełożyć na codzienną praktykę.
Dlatego dobrze zaprojektowany mentoring nie jest już relacją Mistrz – Uczeń w tradycyjnym rozumieniu. Jest formą uczenia się w działaniu. Wiedza oraz doświadczenie mentora pomagają mentee lepiej rozumieć sytuacje zawodowe, dobierać adekwatne narzędzia, podejmować trafniejsze decyzje i testować nowe sposoby działania. Bez transferu kompetencji do praktyki nie ma skutecznego mentoringu.
Nie każdą dobrą rozmowę nazwiemy mentoringiem
Relacja mentoringowa wspiera rozwój ścieżki kariery oraz rozwój psychospołeczny. Mentor może pomagać mentee zdobywać wiedzę o roli, organizacji czy obszarze zawodowym, ale także budować większą pewność działania, lepiej rozumieć własną tożsamość zawodową i skuteczniej radzić sobie w złożonych sytuacjach biznesowych.
To ważne, bo mentoring bywa mylony z innymi formami rozwoju. Nie jest szkoleniem, choć może je uzupełniać. Nie jest coachingiem, choć korzysta z refleksji i potencjału pracownika. Nie jest konsultingiem, choć mentor dzieli się wiedzą i rekomendacjami. Nie jest też codziennym doradzaniem, bo jego celem nie powinno być uzależnienie mentee od gotowych odpowiedzi.
Mentoring sprawdza się szczególnie wtedy, gdy potrzeba rozwojowa jest spersonalizowana, osadzona w kontekście zawodowym i wymaga wdrożenia do praktyki. Dlatego może być wartościowy dla project managerów, liderów zespołów, specjalistów obejmujących nową rolę czy osób uczestniczących w zmianach organizacyjnych.
Jednocześnie mentoring nie jest odpowiedzią na wszystko. Jeżeli ktoś potrzebuje uporządkowanej wiedzy od podstaw, lepszym wyborem może być szkolenie lub warsztat. Jeżeli potrzebuje zewnętrznej diagnozy i gotowych rekomendacji – konsulting. Jeżeli pracuje nad uruchomieniem posiadanych już kompetencji – coaching. Dojrzałość organizacji polega na tym, że stosuje mentoring wtedy, gdy rzeczywiście pasuje do potrzeb rozwojowych.
Dlaczego mentoring czasem zawodzi
Mentoring może wspierać awanse, zmianę roli, realizację celów biznesowych, satysfakcję zawodową i poczucie skuteczności. Nie oznacza to jednak, że każdy program mentoringowy działa automatycznie. Eksperckość mentora jest ważna, ale nie wystarcza. Nie ma skutecznego mentoringu bez określenia jego celów i zasad w organizacji, adekwatnego doboru Mentorów i Mentee, reguł parowania, przygotowania dydaktycznego oraz procesowego uczestników, precyzyjnego zdefiniowania celów i kontraktu samej relacji oraz codziennej dbałości obydwu stron o zaufanie, praktyczność, a tym samym jej ostateczną jakość.
Nikt nie rodzi się mentorem. Sama wiedza ekspercka nie gwarantuje umiejętności prowadzenia procesu rozwojowego.
stock.adobe.com
Warto powiedzieć to wprost – mentoring może też szkodzić. Negatywne doświadczenia wynikają m.in. z niedopasowania merytorycznego lub relacyjnego, braku kompetencji metodycznych, przekraczania granic roli, dominacji mentora albo jednostronnej dynamiki. Z zewnątrz program może wyglądać poprawnie, ale dopiero później okazuje się, że cele nie zostały osiągnięte, a rekomendacje były nieadekwatne do kontekstu mentee.
Najczęstsze błędy są proste:
- organizacja nie definiuje, po co uruchamia mentoring;
- mentorzy są wybierani wyłącznie na podstawie stażu, stanowiska lub chęci;
- mentee nie wiedzą, jaka jest ich odpowiedzialność;
- nie ma kontraktu, kryteriów sukcesu ani mechanizmów reagowania, gdy relacja nie działa.
W efekcie mentoring opiera się bardziej na dobrych intencjach niż na świadomym projektowaniu rozwoju kompetencji.
Najpierw potrzeba rozwojowa, potem forma
W projektowaniu działań rozwojowych łatwo odwrócić kolejność. Najpierw wybieramy atrakcyjną formę – szkolenie, coaching, mentoring. Dopiero później próbujemy dopasować do niej potrzeby. Tymczasem każde działanie rozwojowe powinno zaczynać się od pytań jakie cele chcemy osiągnąć, jakich kompetencji do tego potrzebujemy, a już posiadamy i jakie luki chcemy uzupełnić?
stock.adobe.com
Dopiero wtedy możemy określić, czy mentoring jest właściwą odpowiedzią. Jeśli celem jest rozwój kompetencji mocno osadzonych w praktyce, np. prowadzenie rozmów z interesariuszami, analiza wymagań, delegowanie zadań, zarządzanie ryzykiem czy podejmowanie decyzji w projekcie – mentoring może być trafnym rozwiązaniem. Daje możliwość pracy na realnych przypadkach, testowania nowych zachowań i omawiania efektów w bezpiecznej relacji.
Takie podejście jest zgodne z logiką LEARN Framework. Od celów biznesowych i luk kompetencyjnych, przez wybór rozwiązania, aż po wdrożenie zmian w pracy i ewaluację wyników. W takim ujęciu mentoring wspiera realną zmianę zachowań, a nie jest punktem do odhaczenia na liście działań HR.
Kontrakt mentoringowy chroni relację
Wiele osób obawia się, że formalizowanie mentoringu odbierze mu naturalność. W rzeczywistości dobrze rozumiany kontrakt nie usztywnia relacji, tylko ją chroni. Pomaga ustalić, czym ta współpraca jest, a czym nie jest. Określa cele, zakres rozmów, odpowiedzialność obu stron, zasady poufności, rytm spotkań, sposób pracy między sesjami i kryteria oceny postępu.
Relacja oparta na kontrakcie tworzy przestrzeń do pracy nad zdefiniowanymi lukami. Mentor potrzebuje jednak nie tylko wiedzy i doświadczenia, lecz także kompetencji metodycznych i psychospołecznych – zadawania pytań, słuchania, pracy na przykładach, udzielania informacji zwrotnej i rozpoznawania granic roli. Fragmenty „wykładowe” mogą się pojawić, ale nie powinny dominować procesu.
Mentee również nie jest biernym odbiorcą wiedzy. Jego odpowiedzialnością jest formułowanie celów, przygotowanie do spotkań, wnoszenie realnych wyzwań, testowanie nowych rozwiązań w praktyce i wyciąganie wniosków. Bez aktywności mentee nie ma zmiany zachowania. Mentoring łatwo może wtedy zamienić się w serię ciekawych, ale mało zobowiązujących rozmów.
W dojrzałej relacji mentoringowej ważna jest też możliwość zmiany. Nie każda para Mentor – Mentee będzie dobrze dopasowana i nie zawsze dostrzeżemy to na pierwszym lub drugim spotkaniu. Nie każdy cel pozostanie aktualny. Nie każda seria rozmów poprowadzi do postępu. Dlatego każdy program mentoringowy powinien posiadać mechanizmy monitorowania, wsparcia i bezpiecznego korygowania przebiegu współpracy.
Efektem mentoringu ma być zmiana w działaniu
Jednym z największych ryzyk w ocenie mentoringu jest zatrzymanie się na poziomie satysfakcji. Uczestnicy mogą lubić spotkania, cenić mentora i deklarować, że rozmowy są inspirujące. To ważne, ale niewystarczające. W organizacji pytanie powinno brzmieć: co dzięki mentoringowi zmieniło się w działaniu mentee?
Tu potrzebne jest myślenie o transferze kompetencji do praktyki zawodowej, m.in. zgodne z LTEM (Learning-Transfer Evaluation Model), na którym opiera się LEARN Framework. Zamiast koncentrować się wyłącznie na reakcji uczestników, warto obserwować zmianę zachowania i jej wpływ na wyniki, np. rozmowy z interesariuszami, rozpoznawanie ryzyk, adaptację do zmian czy samodzielność decyzji.
Jeżeli po 12 sesjach jedynym dowodem skuteczności jest ankieta z wysoką oceną mentora, wiemy, że proces był dobrze odbierany. Nie wiemy jeszcze, czy był efektywny. Skuteczność zaczyna się tam, gdzie uczenie się przechodzi w działanie, a działanie prowadzi do rezultatów.
stock.adobe.com
Mentoring, który ma sens
Dobrze zaprojektowany mentoring nie musi być skomplikowany. Musi być świadomy, przemyślany i osadzony w kontekście biznesowym. Przed uruchomieniem programu warto odpowiedzieć na pięć pytań:
- Jakie cele biznesowe lub projektowe chcemy zaadresować?
- Dlaczego mentoring jest w tym przypadku właściwą formą pracy?
- Jak przygotujemy mentorów, mentee i cały program?
- Jak zbudujemy efektywne relacje Mentor – Mentee?
- Po czym poznamy, że mentoring zadziałał?
Mentoring może być jedną z najbardziej wartościowych form rozwoju w organizacji. Pod warunkiem, że nie pomylimy go z miłą rozmową, nie zostawimy przypadkowi i nie ocenimy wyłącznie przez pryzmat satysfakcji uczestników. Jego siła polega na połączeniu wiedzy, doświadczenia, refleksji, relacji i działania w praktyce.
Skuteczny mentoring kończy się wtedy, gdy mentee pracuje inaczej niż wcześniej, czyli pewniej, świadomiej, efektywniej i bliżej celów organizacji. Wtedy mentoring staje się mechanizmem wspierającym realne wyniki.
Inprogress
Katarzyna Gzyl – Psycholożka, trenerka, facylitatorka, change managerka i liderka zespołów. Swoje, kilkunastoletnie doświadczenie zdobywała i umacniała w organizacjach z obszaru IT i nowych technologii, rozwoju i konsultingu oraz największych NGOs w Polsce. Od początku swojej drogi zawodowej związana jest z rozwojem i wspieraniem ludzi, wzmacnianiem kompetencji oraz przeprowadzaniem firm i zespołów przez trudny proces zmiany i transformacji. Autorka wiodąca frameworku LEARN, skoncentrowanego wokół rozwijania kompetencji związanych z projektowaniem, realizacją i ewaluacją procesów rozwojowych w organizacjach.