Czasem jako Project Manager trafiasz na taki projekt, w którym możesz zmoknąć i oberwać piorunem z każdego, nawet najbardziej błahego powodu. Najczęściej takie sytuacje występują w projektach, w których zamawiający (klient) nie widzi potrzeby partnerskiego podejścia do realizacji projektu, bądź jego rozumienie partnerstwa jest „inne”. W takim projekcie wystarczy, że powiesz nieodpowiednie słowo, albo… nie odezwiesz się i już druga strona zaczyna się gotować, a gdy prosisz o podpis, akceptację dokumentów temperatura sięga wrzenia, a zabawa w dopisywanie kropek i przecinków potrafi się mocno wydłużyć.


Jak sobie poradzić z takim projektem? Oczywiście można opuścić szalupę i przesiąść się do innej łajby, a w kolejnej trafić na lepszą lub gorszą sytuację. Pozostanie w projekcie nauczy Cię wielu przydatnych umiejętności, dzięki którym zakupy melisy dla Ciebie i zespołu będą się stopniowo zmniejszać. To czy uda się zmienić sytuację w projekcie zależy od Ciebie i wymaga stosowania podstawowych zasad partnerstwa, nie zważając na to, czy klient zachowuje się tak samo. Od czego zacząć?

Szacunek do współpracowników – prowadząc jeden z ostatnich projektów, zawsze jak klikałam join na spotkanie brałam głęboki oddech i wyciszałam się od razu po dołączeniu. Jeden z uczestników projektu po stronie klienta miał w zwyczaju mówić do wykonawcy, którego ja reprezentowałam głosem rozkazującym, ironizującym i sarkastycznym, a dodatkowo odpalał działo armatnie w naszą stronę z każdego, nawet najbardziej błahego powodu. Jako wykonawca na każdym kroku przypominano nam, kto tu rządzi, a postawa klienta daleko odbiegała od partnerskiej. Głęboki oddech i możliwość wyciszenia mikrofonu powodował, że zamawiający wygłosił monolog i zamiast wchodzenia w dyskusję, kończyliśmy spotkanie informacją: zweryfikujemy i przekażemy kompleksową informację emailem. Takie podejście nie eskaluje napięcia pomiędzy stronami, daje możliwość ochłonięcia i przekazania rzetelnej informacji z szacunkiem. A to z kolei zmniejsza ilość powodów do czepiania się drugiej strony. Emaile zawsze formułowałam w sposób uprzejmy, niezależnie od tego, ile wykrzykników znajdowało się w mailu od klienta.

Transparentność w działaniu – w trakcie trwania projektu wielokrotnie zastanawialiśmy się: powiedzieć, czy nie powiedzieć? Ukryć czy wyłożyć kawę na ławę? To trudne pytania, zwłaszcza, że wiesz, że klient wykorzysta każdy najmniejszy błąd do eskalacji. Ale w perspektywie dłuższego okresu, gdy klient widzi, że nie masz przed nim tajemnic i mówisz wprost o brakach,] przekonasz go, że zasługujesz na zaufanie i być może zastanowi się nad swoim zachowaniem w stosunku do Ciebie i Twojego zespołu.

Nastawienie na wspólny wynik – często zaczyna się niewinnie: „oj tu brakuje kropki, a tam przecinka, eh kolejny raz na was czekamy! czyżby znów regresja? no kto by pomyślał?”. Nie daj się wciągnąć w taką wyliczankę, zmień ją w „abra-cadarba – gwieździsta noc, poczuj spokoju moc” i uczul zespół, żeby przemilczał. Tylko siłą spokoju jesteście w stanie przetrwać takie spotkanie, a przecież wiecie, że w projekcie jedni czekają na drugich, a drudzy na pierwszych i nie da się wszystkiego pokazywać w barwach białych czy czarnych – zbyt często „wina” leży po obu stronach. Po co tracić siły i nerwy na taką zabawę, skoro cel jest wspólny i jedna strona nie jest w stanie go zrealizować? Staraj się na każdym kroku używać sformułowań „my” w kontekście obu zespołów (klienta i twojego), aby podkreślić, że sukces zależy od wspólnych wyników.

Długofalowa współpraca – stosując systematycznie wyżej wymienione zasady powoli u kolejnych osób z zespołu klienta widziałam partnerów. Od pierwszych dni współpracy rozumiałam, że projekt się skończy, ale aplikacja/ software zostanie i część zespołu z mojej firmy będzie dalej pracować z klientem utrzymując produkt. Projekt to dopiero początek przygody. Pamiętając o tym od pierwszych dni masz większe możliwości na przygotowanie podwalin do długofalowej współpracy.

Niezależnie czy znajdujesz się po stronie zamawiającego czy wykonawcy – graj fair. Buduj zespół, partnerstwo, nie kłuj szczeliny w trakcie projektu, z której zrobi się wyrwa na ostatniej prostej, gdy najbardziej potrzebujesz zgranego zespołu. Buduj zaufanie, współpracę i szacunek od pierwszego dnia projektu, by po zakończeniu Twojej pracy zespół wsparcia wiedział, że może liczyć na drugą stronę, bo dla nich praca dopiero się zaczyna.