Bycie Project Managerką w IT to jak sterowanie statkiem w cyfrowej burzy – trzeba nawigować pomiędzy oczekiwaniami sponsora/biznesu, zmieniającymi się priorytetami i krótkimi terminami. Ale bycie kobietą PM-ką w polskim świecie IT to dodatkowa warstwa wyzwań – często niewidocznych, ale bardzo realnych. Cieszy mnie, że w ciągu ostatnich 13 lat, kiedy rozpoczęłam swoją przygodę, następuje zmniejszenie ilości tych wyzwań. 


Pomimo rosnącej świadomości i większej liczby kobiet na studiach technicznych, szeroko pojęte IT to nadal strefa zdominowana przez mężczyzn. 8, ba, nawet 5 lat temu na spotkaniach zdarzało mi się być myloną z asystentką, proszoną o zrobienie notatek albo spotykałam się z niezręczną ciszą, gdy podejmowałam decyzje, które nie pasowały do przyjętego schematu. Moje kompetencje były kwestionowane – nie z powodu braku doświadczenia, ale dlatego, że nie wyglądam wystarczająco technicznie. Taka niewidzialna bariera sprawiała, i często nadal sprawia, że muszę udowadniać swoją wartość podwójnie: jako PM i jako kobieta.

Jest też aspekt kulturowy. W polskich firmach kobieca asertywność wciąż bywa odbierana jako arogancja, podczas gdy u kolegów płci męskiej ten sam sposób bycia jest postrzegany jako cecha lidera. Gdybyście zobaczyli minę mężczyzn na spotkaniu, na którym szef mnie chwali mówiąc: Malwina, super robota. A ja bym odpowiedziała: Wiem, dziękuję. Oj, szczeny opadają na sam dół kolegom. Codziennością dla mnie jest balansowanie między pewnością siebie a dyplomacją.

Do tego dochodzi subtelna presja bycia przedstawicielką wszystkich kobiet w IT. Jeśli zawiedziesz, to nie tylko Twój problem – staje się to argumentem przeciwko zatrudnianiu kolejnych kobiet. To niepisane brzemię bywa naprawdę męczące i bezsensowne.

istockphoto.com

Ale nie jest tylko źle. Coś się zmienia. Coraz więcej firm w Polsce docenia różnorodność, a kobiety trafiają do IT różnymi ścieżkami – przez zarządzanie projektami, UX, analizę danych. Powstają wspierające społeczności, mentoring, a młodsze pokolenie coraz śmielej łamie stare schematy.

Nadal jednak bycie PM-ką w polskim IT wymaga odporności, poczucia humoru i czasem głębokiego oddechu przed kolejnym spotkaniem, na którym znowu jesteś jedyną kobietą w pokoju. Ale to też szansa na przecieranie szlaków – pokazanie, że przywództwo nie ma płci, a zarządzanie z empatią to nie tylko miękka umiejętność, a prawdziwa siła. Dlatego ja stawiam na podejście: nieważne kim jesteś, skąd jesteś, jak wyglądasz – liczą się Twoje umiejętności.