Smok z rubrykami, czyli świat przed transformacją
Dawno, dawno temu, w krainie analogowej, gdzie tusz był cenniejszy niż sól, a pieczęci miały większą moc niż królewskie herby, ludzie żyli biednie, spokojnie… choć nieco udręczeni. Czas płynął wolno niczym kolejka do okiennicy, w której zdążyłbyś poznać nowego kuma, wytargować wiano i jeszcze urodzić dziecko. W centrum tej krainy działała trójka lokalnych „bohaterów”.
Ksiądz Jakub, który prowadził kroniki parafialne w czterech kopiach, mawiał: „Dzieci moje, ja się nie skarżę, ale jak mój Szef da, to kiedyś te papiery zrobią ze mnie papieża”.