Większość z Was pewnie spotkała się i stosowała feedback, czyli informację zwrotną na temat tego co wydarzyło się w przeszłości z zamiarem poprawy w przyszłości.Natomiast feedforward może być dla nas terminem nowym. Zamiast skupiać dyskusję na działaniach z przeszłości, podejście to jest bardziej zorientowane na przyszłości. Na podstawie idei, że łatwiej pokazać, jak coś zrobić lepiej niż udowadniać, że nie masz racji, prof. Marshall stworzył koncepcję feedworward.


Korzyści z zastosowania feedforward można podsumować następująco:

  • jest zorientowany na przyszłość,
  • nie osądza,
  • wzmacnia pozytywne relacje interpersonalne między pracownikami,
  • może pomóc w przełamywaniu barier i szybszym osiąganiu postępów,
  • może pomóc odkryć liderów w zespole,
  • koncentruje się na rozwoju lepszej przyszłości.

W tym artykule chciałabym podzielić się praktycznym zastosowaniem feedforward z wykorzystaniem historii. Technikę tę możesz wykorzystać zarówno w pracy projektowej, jak i w życiu prywatnym.

Rys. 1. Kroki techniki feedforward
Źródło: na podstawie materiałów Akademii Psychologii Przywództwa

Po jednej z sesji feedforwardowych przyszła mi do głowy refleksja, że historie bardziej trafiają do serc i umysłów niż porady. W dalszej części artykułu zachęcę Was do włączenia storytellingu do codziennej pracy projektowej. Podzielę się też swoim przykładem.

Opowiadanie historii to coś, co czyni nas ludźmi. Historie są częścią naszego życia – kształtują sposób, w jaki się zachowujemy. W związku z tym mogą być czynnikiem zarówno wspomagającym, jak i hamującym zmiany. Historie, które sobie opowiadamy, świadome i nieświadome, kształtują nasze poczucie tego, kim jesteśmy, nasze wartości i przekonania oraz wpływają na nasze zachowania. Historie, którymi dzielimy się z innymi, pozwalają nam współistnieć w harmonii (lub dysharmonii), łączyć się w zespoły dla wspólnych celów, świętować triumfy i opłakiwać straty. 

Historia musi być twoją historią – ma być autentyczna i spójna. Może być oparta zarówno na prawdziwych jak i nieprawdziwych wydarzeniach. Może być więc metaforyczna, aby przekazać głębsze, inspirujące znaczenie. Ważne, aby miała jakiś cel.[1]

Idea komunikowania się poprzez historie chodziła mi po głowie od kilku lat. Szukałam inspiracji w dostępnych bajkach, książkach Przemka Staronia oraz na profilu facebookowym Zapiski Wiedźmy. Jednak długo nie mogłam odnaleźć swojego stylu, aż pojawił się w naszym życiu Tobi – pies ze schroniska, który nie miał praktycznie żadnych szans na adopcję.

Fot. Grzegorz Kusyk

Tak powstał fanpage Stawiamy Świat na Łapy – lekcje przywództwa, czyli czego możemy nauczyć się od zwierząt? Inspiracją dla nazwy była Ewa Zgrabczyńska, dyrektorka poznańskiego ZOO i jej misja walki o prawa Osób Zwierzęcych. Jest ona także metaforyczna – uważam, że jako ludzkość pogubiliśmy się i jakbyśmy stali na głowie. Pomysł ten spełnia też dwa warunki innowacyjności, którymi podzielił się dr Ryszard Praszkier podczas jednego z wykładów. Są to dystans (perspektywa psa) oraz radość. Oglądanie filmów i zdjęć bawiących się psów czy kotów wywołuje w nas pozytywne emocje, takie jak radość, uśmiech i dobry nastrój. Te emocje mogą wpłynąć na naszą motywację i chęć do podejmowania działań. Oglądanie zwierząt w akcji może również mieć pozytywny wpływ na nasze funkcje poznawcze, takie jak koncentracja i uwaga, co z kolei wpływa na efektywność.

Fot. Grzegorz Kusyk

Na efekty długo nie trzeba było czekać. Fanpage, który na razie ma niewielu obserwatorów, zyskuje na popularności z tygodnia na tydzień, a lekcje Tobiego docierają do setek tysięcy osób. Każda z rolek Tobiego ma przynajmniej kilka tysięcy wyświetleń, co stanowi kilkadziesiąt razy więcej niż nasze posty i filmy stricte biznesowe. Dodatkowo, otrzymujemy pozytywne opinie, co motywuje nas do kontynuowania. Poniżej jedna z lekcji Tobiego.

#ZpamiętnikaTobiego

#lekcja 7

Dawno mnie nie tu nie było. Wszyscy zaganiani, a tyle ważnych spraw się zdarzyło.

Dziś będzie o ocenianiu i etykietowaniu. Nie żeby było to coś co znam, wręcz przeciwnie, Osoby Zwierzęce w przeciwieństwie do LUDZI, nie posiadają tej zdolności, a właściwie przypadłości.

W schronisku byłem INNY – dostałem etykietę DZIKIEGO i AGRESYWNEGO. Dzięki czemu miałem prawie 100% szanse pozostać w schroniskowym kojcu do końca swoich dni.

INNA była też moja koleżanka Muszka, która wróciła z adopcji, bo ze strachu pod siebie sikała. Ostatnio słyszałem jak Perła na głos Christoferowi czytała, że „wadą chłopca, który został zamordowany było to, że był za bardzo wrażliwy… Drugi nie wytrzymał piekła jakie zgotowali mu LUDZIE…”

Zauważyłem też, że LUDZIE nie tylko oceniają, ale się naśmiewają. Takie różne etykiety INNYM przyklejają: gruby, chudy, wrażliwy, niepełnosprawny, chory psychicznie, ma kolorowe włosy, ubiera się inaczej, inaczej lub za często się uśmiecha, inaczej mówi, myśli… I to wszystko przez pryzmat jakiejś narzuconej „normalności”. W mojej psiej głowie zrozumienie tych reguł się nie mieści.

Wczoraj Szlachetny poskarżył się, że się z niego śmieją. Perła rzuciła przez ramię, że z niej też się wyśmiewają. A następnie wyjaśniła, że LUDZIE jak nie czują się wystarczająco wartościowi, to INNYM umniejszają, żeby na chwilę poczuć się lepiej. Hmm, nie ogarniam tej ludzkiej skłonności.

I tak sobie myślę, że wszystkim nam żyłoby się lepiej, gdyby LUDZIE z różnorodności czerpali zamiast się wyśmiewali. Wasz Tobi.


[1] Na podstawie artykułu Mike’a Rawlinsa: https://agilepmo.pl/once-upon-a-time-the-transformational-power-of-stories/