W przeciągu ostatnich miesięcy wakacji czułam, jakbym nie mieszkała w centrum Warszawy, ale w jakimś nadmorskim ośrodku. I bynajmniej nie dlatego, że upał lał się z nieba, a ja piłam drinki z palemką, ale dlatego, że z ośmiu tygodni wakacji, przez sześć stale mieliśmy w domu gości. Lubię gości, nie będę narzekać. Nie o tym dziś. Dziś o tym, że ci znajomi przyjeżdżali z dziećmi. Jestem zafascynowana tym, jak inni ludzie wychowują swoje pociechy. Poza milionem przemyśleń, uwag, czasem zachwytów, mam jeden wniosek. Mocno agilowy. Dajmy eksperymentować ludziom. Dajmy im się uczyć na własnych błędach. Zmniejszmy swoje obawy i dajmy…